Wielkanoc na Filipinach

Nie wiem czy wiecie ale byłam jakiś czas temu na Filipinach. Co prawda późną jesienią i w trakcie innych świąt ale te wielkanocne obchodzą równie ciekawie, chociaż jak dla mnie zbyt krwawo. 
Obchody zaczynają się od drogi krzyżowej podczas ktorej krew tryska we wszystkie strony. Mężczyźni biczują się takim jakby to nazwać ? Pędzelkiem ? Namaczają go co jakiś czas w wodzie, żeby ta krew bardziej płynęła .. Wcześniej na plecach robi się nacięcia. Następnie kilkoro najodwaźniejszych mężczyzn pozwala przybić się do krzyża. W ten sposób Filipińczycy upamiętniają ostatnią drogę Jezusa Chrystusa. Co prawda ostatnio towarzyszy temu coraz większa komercja ale dla ludzi, którzy w tym uczestniczą ma wymiar duchowy. Oczywiscie nie mówie tu o turystach. Robią to w imie wiary ( mimo że kościół jest temu przeciwny) , w imie lepszego życia czy jak Ruben Enaje w imie cyt. „ofiar zamachów w Brukseli i innych niewinnych cierpiących w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie”( info z Newsweek a) . 
Niektórzy robią to po raz pierwszy, niektórzy po raz trzydziesty. Nie powiem wam kiedy miało to miejsce po raz pierwszy ale napewno w tym roku nie było to po raz ostatni. I pewnie tak długo jak bedą chętni do ukrzyżowań i chętni do oglądania tego tak długo to będzie trwało. 
Dla mnie takie widowisko jest zbyt brutalne.. Szanuje je ale wolę nasze polskie tradycje, gdzie leje się tylko woda a  czerwona może być co najwyżej pisanka..

ps. tym razem bez zdjęć bo są zbyt drastczne..ale jak chcecie to zobaczyć to wujek google pomoże. Wystarczy wpisać „wielkanoc na Filipinach”.

Jeden komentarz do “Wielkanoc na Filipinach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>